Jedenastoletni syn mojej siostry ma taki zwyczaj, że podczas oglądania filmu sarkastycznie komentuje różne poczynania bohatera, tudzież rzucające się w oczy idiotyzmy. Podczas oglądania "Krzyku" np. [ja mu nie pozwalałem oglądać, sam sobie włączył :oP] stwierdził, że "fajnie by było gdyby morderca przewracając się wbił sobie ten nóż w swój głupi łeb" [wrażliwe dziecko], a nie tak dawno temu oglądając którąś część "Halloween" [znów włączył wbrew moim zakazom :oP] obserwując po raz kolejny Michela wychodzącego z najgorszych obrażeń szybciej niz. Wolverine zastanawiał się jak by wyglądało spotkanie tego bohatera z Supermanem. Refleksje te pochłonęły go na trochę dłużej jak widać, bo kilka dni temu przyleciał do mnie z wieścią, że wygrzebał z Internetu fanfilm, w którym po pyskach okładają się wspomniane postaci.
Pomysł dość nietypowy i, do poważnego filmu nienajlepszy, a "Superman vs Michael Myers" w mniejszym lub większym stopniu taki jest. Dużo mądrzejszym posunięciem byłoby umieszczenie tu Batmana, który jest postacią na tyle uniwersalną, że można go dopasować do każdego gatunku od komedii do horroru, jednak wtedy to nie byłby pojedynkiem dwóch niezniszczalnych bohaterów. O ile żadnej poważnej historii według tego pomysłu bym nie stworzył, to widzę tu spory potencjał na parodię, w której można by było ukazać ograne do bólu schematy w historiach obu bohaterów. Niestety film nie idzie żadną z tych ścieżek - jak na poważny film temat potraktowano ze zbyt dużym przymrużeniem oka, zaś na parodię film jest po prostu za mało śmieszny [a w zasadzie wcale].
Generalnie nie ma nad czym się rozpisywać - ot, taka ciekawostka. Kto jej ciekaw niech ściągnie i obejrzy, ale żadnej rewelacji niech się nie spodziewa.