OLIVER BIERZE POD SWOJE SKRZYDŁA KOLEJNY CHARAKTER Z DC COMICS, SPEEDY. Oliver stara się pomóc młodej dziewczynie z ulicy o imieniu Mia aka Speedy (gościnnie Elise Gatien). Chce wyciągnąć ją z niebezpiecznego życia, ale dziewczyna zdradza bohatera. Lois prosi Clarka o pomoc w otrzymaniu pracy w porannym programie telewizyjnym. Oboje są zdziwieni gdy stacja chce przyjąć ich razem.
Muzyka z odcinka
End of the World - Dead By Sunrise
Recenzja
Dawno tak dobrze się nie bawiłem oglądając kolejny odciek serialu Smallville. Tym razem mamy do czynienia z mnóstwem humoru, który idealnie wpasował się w szóstym odcinku, dziewiątego sezonu Smallville pod tytułem Crossfire.
Pierwsze co fani uznają za szok, to zakończenie odcinka. Więc zacznę od końca. Lois i Clark wreszcie się całują i nie jest to pocałunek przyjaciół. Już widzę fale zadowolenia zwolenników serialu, przecież na to czekali już od ponad roku. W końcu Clark zrozumiał czego chce i będąc już skłonny odpuścić starania o Lois, Chloe przekonuje przyjaciela, że warto walczyć. Długi pocałunek wskazuje, że Kent wygrał i tą walkę.
Efekty specjalne... Tutaj pierwsza moja myśl to prawie w całości skopiowana scena z Superman Returns, gdy Człowiek ze Stali zatrzymuje kule tuż przed okiem łotra. W przypadku Smallville, to Ollie został uratowany i szczerze przyznam, że wyglądało to znakomicie. Trochę slow motion, kilka lecących kul i mamy idealną scenę z udziałem Clarka. Brakowało jedynie niebiesko czerwonego stroju i kultowej muzyki autorstwa Johna Williamsa, ale to przecież Smallville.
Odcinek bardzo humorystyczny, wiele gagów i niesamowite rozmowy pomiędzy Clarkiem i Lois. Widać od razu, że ta para jest dla siebie stworzona. Wzajemne dogryzanie i gra aktorska Wellinga oraz Durance sprawiają, że obserwuje się ich dalsze losy z uśmiechem na twarzy. Tekst, że panna Lane woli sześciopak od wina wywołała u mnie atak śmiechu. To jest Lois jaką pamiętamy, córka żołnierza i twarda kobieta. Brawo dla scenarzystów, że idą właśnie w tą stronę.
No i wreszcie mamy okazję zobaczyć na ekranie Zoda. Od kilku odcinków czekałem na powrót tej postaci. Trochę dziwne i niezrozumiałe było dla mnie, że major przejął jakąś firmę - nie tego się po nim spodziewałem. To jednak mały i chyba jedyny zgrzyt odcinka, który nie przypadł mi do gustu.
Denerwujące jest natomiast, że strasznie dużo poświęca się uwagi Oliverowi. Od startu dziewiątego sezonu jest on jakby na pierwszym planie. Dobrze, że chłopak wreszcie wrócił na dobrą drogę, bo jego ciągłe walki z samym sobą robiły się już nudne. Mam nadzieję, że teraz, po wydarzeniach z Crossfire przestanie się interesować Lois. Chyba nie chcemy powrotu podobnych sytuacji jak miało to miejsce z Clarkiem i Laną w poprzednich seriach.
Podsumowując odcinek interesujący. Jest i wcześniej wspomniany humor, ciekawe efekty specjalne i wreszcie powoli akcja się rozwija. Widać, że serial wraca do swojej świetności, co mu się chwali. Zwłaszcza teraz, gdy próżno szukać innych serii o Supermanie w telewizji.