Stara kamienica w dzielnicy Slumsów Samobójców cała stoi w ogniu. Z oddali słychać syreny straży pożarnej, lecz Lois Lane, która przypadkiem tędy przejeżdżała razem z Jimmy Olsenem nie może dłużej czekać. Wbiega do środka a swojemu koledze, każe za pomocą zegarka wezwać Supermana. Jimmy robi to, po czym dostrzega, że z sąsiedniego dachu ktoś próbuje się dostać do płonącego budynku. Tajemniczy mężczyzna o ciemnej latynoskiej cerze z chustą na twarzy chwyta wąż gaśniczy i zaczyna gasić pożar.
Lois w tym czasie trochę osłabiona dymem, zabiera ze sobą grupkę dzieci, które były w budynku. Kiedy dostrzega nieznajomego, który każe jej oddać mu dzieci, aby mógł je wyprowadzić przez okno, chce się dowiedzieć kim on jest. Mężczyzna odpowiada, że nie ma na to czasu. Zjeżdża po wężu gaśniczym na dół. Lois robi dokładnie to samo, co on, lecz pojemniki z gazem wybuchają i reporterkę przez upadkiem z 3 piętra ratuje Superman. Odstawia ją obok karetki i natychmiast rusza, aby zagasić ogień. Kiedy Lane pyta się, gdzie jest ten mężczyzna, co był z nią w budynku, Jimmy odpowiada, że uciekł zaraz po tym jak pojawił się Superman.
Po zagaszeniu pożaru, jeden z policjantów łapie Jerry White'a, który był w pobliżu, a który należy do jednego z miejscowych gangów. Tłumaczy się on jednak, że nie miał z tym nic wspólnego. Zaprowadza Supermana, kapitana Hendersona z policji i Lois do mieszkania, w którym mieszka razem z nauczycielem pobliskiej szkoły, latynosem Jose Delgado. Ten potwierdza wersję swojego kolegi. Lois pyta się, czy może się jeszcze odezwać do niego. Ten się zgadza.
Kilka dni później na konferencji prasowej w Lexcorp, Lex oświadcza, jak ma plan wobec młodocianych przestępców i członków gangów. Opowiada, że jego fundacja pomoże tym ludziom rozwijać swoje talenty i poprowadzić ich w życiu właściwie. Będą mogli zdobyć wykształcenie i dobrze płatną pracę. Prawda wygląda jednak inaczej. Luthor werbuje ludzi z gangów i szkoli ich na żołnierzy wciskając im bajkę o tym, że dzięki temu staną się lepszymi ludźmi. Wyposaża ich również w broń.
Lois umawia się z Jose w restauracji. Na miejscu chce, aby ten zabrał ją, by mogła spotkać się z członkami gangów. Jose wielokrotnie negocjował z młodymi gangsterami i stara się ich wyciągnąć z bagna, w jakie się dostali. Ten jednak nie za bardzo chce tego, o co prosi go Lois i żegna się z nią, tłumacząc, że ma jeszcze inne spotkanie dzisiaj.
Superman zatrzymuje w metrze kilku członków gangu, którzy porwali pociąg i chcieli obrabować jego pasażerów. Zauważa tam również Jerry White'a. Ten jednak mówi, że był tylko pasażerem a eS nie ma dowodów, że było inaczej. Człowiek ze Stali wybiera się do Luthora. Pyta się go, dlaczego członkowie gangów mają broń wyprodukowaną przez Lexcorp i oskarża go o współfinansowanie gangów. Milioner odpiera zarzuty mówiąc, że broń została skradziona. Superman nie mając mocniejszych argumentów musi ustąpić, lecz dobrze wie, że za tym wszystkim stoi Luthor.
Lois śledzi Delgado, który w jednym z magazynów spotyka się z jednym z członków miejscowego gangu. Prosi go, aby dali sobie spokój i się nawrócili, gdyż czynią źle. Ten jednak zwołuje koleżków i atakują Jose. Łapią również Lois, która jednak ucieka, kiedy Jose zajmuje się napastnikami. Niestety nie daje sobie sam rady i zostaje pobity. Lois dzwoni do Clarka i każe mu wezwać straż pożarną w miejsce, które mu wskazuje. Bandyci podpalają cały magazyn.
Na miejsce natychmiast zjawia się Superman, który obezwładnia napastników, ratuje Lois i Delagdo, oraz gasi cały pożar, a końcówkę zostawia przybyłej właśnie straży pożarnej. Od jednego złapanego członka gangu próbuje wydobyć zeznania, że za wszystkim stoi Lex, lecz ten nie chce nic mówi. Milioner stojąc przy oknie w swoim biurze oświadcza, że wkrótce każdy gang będzie pracował dla niego. Superman natomiast lecąc nad miastem mówi, że dni Luthora są policzone.